Gdy cierpimy , gdy cierpią wszyscy na którym Nam zależy , wówczas Niebo wydaje się tak daleko Stąd , bardzo daleko od miejsca w którym dało Nam się znaleść.
Widzimy wtedy tylko ten krótki wyciniek danej sytuacji , która Nas dotknęła , czujemy się osamotnieni i niezrozumiani , głowę mamy pełną pretensji do całego Świata. Co to za sprawiedliwość? pytamy.
Zastanawiając się nad tym , to każdy może się z takimi uczuciami utożsamić . Wtedy gdy życie staję się nie takie proste jak by Nam sie wydawało , podczas problemów w pracy,w domu ... również gdy przychodzi Nam walczyć o życie , swoje własne lub czyjeś... równie ważne.
Oczywiście w momencie gdy "łamie się Nam paznokieć" i nad tym lamentujemy trudno by było porównywać to "nieszczęście"do osoby , która jest sparaliżowana . Aczkolwiek bardzo banalne stają się problemy dnia codziennego , czasem wręcz zawstydzające , zestawiając je u boku takiej kwestii jak życie a śmierć.
Czy naprawdę jesteśmy takimi egocentrykami ? Nasze problemy wydają sie jedne jedyne i najważniejsze ? reszta Nas nie obchodzi ? bo w sumie dlaczego ? nie są Nasze . Trudno jest odczuć cudze cierpienie , trudno nawet gdy jest ono stosunkowo blisko Nas . Czasem łatwo udać że się Go nie widzi , uspokoić że ktoś inny pomoże , ktoś inny co ma na to czas , pieniądze i nie ma własnych kłopotów...
A jednak są Ci którzy dają coś od siebie , dają pomimo wszelkich przeciwności losu...dają swoje serce i współczucie.
Bo miłość jest Tym czymś co pozwala przenosić góry i to nawet te , które z przekonania są niemożliwe do ruszenia.












