Światełko Nadziei jest naszym mottem i droga, po której podążamy. W takie światełko uwierzył nasz Mario, uwierzył, że kiedyś dostanie swoje nowe serduszko, by mógł cieszyć się naturalnością dnia. Często modliliśmy się o dobre serce dla dobrego chłopca. W oczekiwaniu pełnym pokory wiedzieliśmy, że życie i śmierć są wkomponowane w chwile indywidualności człowieka. I nadszedł ten dzień, dla jednych pełen nadziei, radości i wiary, dla innych pełny smutku, żalu i żałoby. Zamykamy oczy wiedząc, że ten ktoś myślał o wartości życia, że ten ktoś jeszcze żyjąc przeniósł się w świat swojej ostatniej chwili, czuł, jako człowiek wierzący w dobroć dnia jutrzejszego. Podpisując orzeczenie, że jego organy mogą zostać przeznaczone dla innych potrzebujących lub tej osoby rodzina zrobiła takie postanowienie - udowodnili, że świat nie jest egoistycznym, że człowiek, jeśli tylko chce, może zmienić siebie tak, by nadać sens temu, czego najbardziej się boimy.

Chylimy czoła przed Tobą Nieznajomy, chylimy czoła przed Twoją Rodzina, Przyjaciółmi, znajomymi. Wierzymy, że w życiu wszystko ma swój głęboki sens, zwłaszcza sens śmierci i życia.
Składamy wyrazy najwyższego szacunku bliskim dawcy serca dla Mariuszka i Tobie, nasz Nieznajomy.
Grupa Light of Hope







W dniu dzisiejszym, tj. 6 października 2011, po godzinie 21-wszej czasu w Niemczech, rozpoczęła się operacja, w czasie której Mariusz otrzyma nowe serduszko. Zabieg potrwa przeszło 12 godzin, następne 24 godziny będą bardzo ważne dla niego.
Nowości od Edytki


Gießen- dużą cierpliwością musi sie wykazać Mariusz Stępniak, jego rodzina i wszyscy, którzy pomagają przy oczekiwaniu na pasujące serce. Już trzy miesiące minęły od momentu, kiedy Mariszek – dzięki chojności czytelników gazety „Allgemein Zeitung”- wraz ze swoją mamą przyjechał do Gießen i został wpisany na listę oczekujących na transplantacje. Od tamtej pory pozostało im tylko czekać.
Gießen- Dla Mariusza nie jest najważniejsze, ile prezentów na święta dostanie. Ale o najpiępkniejszym jedenastolatek i jego mama już wiedzą-świeta Bożego Narodzenia i sylwestra spędzą z Mariusza tatą i jego bratem.
Gießen- „Tam gdzie jeszcze odrobinka swiatła tli się, tam nadzieja nie umiera...”- to jest od ponad roku motto grupy „światełko nadziei”,, ,Lightofhope",gdzie w pierwsze urodziny, wolontariusze mają powód do radości i uczty.Między innymi to „światełko nadziei” zorganizowało akcje pomocy dla chorego na serce Mariusza Stępniaka, w maju ubiegłego roku nawiązało też współprace z lokalną gazetą w Gießen „Allgemeine Zeitung”. Dzięki pomocy czytelników tej gazety, udało sie do tej pory zebrać ponad 118.000 Euro dla chorego jedenastolatka.Założycieką tej grupy jest urodzona w 1984 roku w Gdańsku Izabela Fengaras Sokołowska. Od 2002 należała do duńsko- królewskiego baletu w Kopenhadze. Z zawodu zrezygnowała w 2008 roku, gdy została mamą. Krótko po tym zdiagnozowano u niej nietypową formę raka kości. Lekarze nie dawali jej większych szans na wyleczenie. Zorganizowana akcja na pomoc dla młodej kobiety, umożliwiła jej wyjazd do Chin i leczenie tamtejszymi sposobami. Zaraz po wyzdrowieniu założyła grupę „światełko nadziei”,,Lightofhope", aby pomogać innym chorym w sytuacjach bez wyjścia.W Niemczech znalazła aktywnych i chętnych do pomocy ludzi. Przede wszystkim Katarzyna Färber, Iwona Wojtek oraz Martin Kurzeja przyczyniają sie do rozwoju grupy. Przez ostatnie miesiące opiekują sie Mariuszkiem, który cierpi na kardiomiopatię rozstrzeniową oraz na mukowiscydozę. Od pewnego czasu pracują również dla chorej na raka Angeliki.Mariusz i jego mama w weekendy ,spędzają najczęściej u państwa Färber w Sinn, niedaleko Herborn. W Gießen zaopiekowali się nimi państwo Agata i Piotr Schwierzowie. Małżeństwo o akcji pomocy dla chłopca dowiedziało się z internetu. Zareagowali na apel i od połowy lipca dzielą swoje mieszkanie ,z do tej pory obcymi im przyjezdnymi. Nie tylko dają im dach nad głową, ale pomagają również w różnych codziennych sprawach, jak na przykład w tłumaczeniu.Mariuszek jeszcze nie pokonał choroby, ale ludzie dobrej woli dali im nową nadzieję. Tylko dzięki zogranizowanej akcji, chłopiec mógł zostać wpisany na listę oczekujących transplantacji w Gießen. W Polsce akcja została wspierana przede wszystkim przez fundację „Gajusz”. Izabela Fangaras Sokołowska wie, że nie ważna jest tylko pomoc finansowa w przetrwaniu ciężkiej choroby. Ważne dla siły ,pokonania jakiejkolwiek choroby jest przede wszystkim uczucie, że inni przechodzą tą ciężką drogę z chorym i wypełniają ją pozytywnymi myślami.„Złość, załamanie, rozczarowanie to towarzysze codziennej rzeczywistości”- przeczytamy na stronie internetowej „światełka nadziei” (lightofhope.info). „Nie jesteśmy w stanie cudem wyleczyć, ale jesteśmy w stanie spróbować niemożliwe w możliwe polepszyć. Dopóki serce bije – walczymy do końca” Koszty leczenia Mariuszka mogą wynieść nawet do 250.000 Euro. Poniżej podajemy numer konta na kolejne wpłaty, za które z góry dziękujemy:
Gdy cierpimy , gdy cierpią wszyscy na którym Nam zależy , wówczas Niebo wydaje się tak daleko Stąd , bardzo daleko od miejsca w którym dało Nam się znaleść.





